W notowaniu TOP 10 Najbardziej Znienawidzonych fraz: "Ale przynajmniej teraz się będą lepiej układać" ma miejsce na pudl

By dochować kronikarskiej rzetelności tekst ten będą musiały rozpocząć wulgaryzmy. Później pojawi się ich jeszcze kilka bowiem tekst jest tekstem emocjonalnym i wspomnianych po prostu wymaga.

Heleno, opier...sz mi grzywkę? - wysłałam wiadomość tekstową do Najlepszej z Najlepszych Fryzjerek.
Opier...ę. Pozwól tylko, że spytam: A po ch...j ci grzywka?!? - odpisała Najlepsza z Najlepszych Fryzjerek pytaniem na pytanie.
Potrzebna.

Potrzebna to mi ona była jak umarłemu kadzidło....

Ależ oczywiście, że kokietuję! Bo grzywka udała się Helenie, Najlepszej z Najlepszych Fryzjerek bardzo. Tak, że ponoć w Studiu Małych Form Filmowych Se-ma-for tego kolesia z Zaczarowanego Ołówka, aż rzuca po ścianach z zazdrości.
Nie zawsze jednak moje stosunki z fryzjerkami układały się równie dobrze jak z Heleną.
Zanadto jestem wrażliwa by wracać do wszystkich wspomnień, to pierwsze wiąże się z miastem rodzinnym i zakładem fryzjerskim, w którym strzygła Pani Kapuza. Filip Golarz i jego mroczny zakładzik, to przy pracowni Kapuzy jakaś przytulna puchatka. Zresztą jestem głęboko przekonana, że Golarzowe manekiny czesała właśnie Kapuza - widzę tam Kapuzy klasyczny ciach. Sama po wizycie w zakładzie Kapuzy wyglądałam jak Drugi Od Prawej (stop klatka na 0:16).



Tylko Kapuza potrafiła trzema ruchami nożyczek przemienić małą, rumianą dziewczynkę we wczesnego Paderewskiego.



Dobrze, że wówczas dopiero zaczynałam drugą pięciolatkę życia i kwestia fryzury nie decydowała o powodzeniu towarzyskim. Tym bardziej, że w przedszkolu trzymałam się z dziewczynką, której mama garnka zwykła używać nie tylko do gotowania.
Obejrzałam "wczesnego Paderewskiego" z pewnym zniesmaczeniem i dezaprobatą, zeskoczyłam z krzesła inkwizytorskiego i siadłam pod ścianą by zerkać jak Kapuza wkręca mojej Babci kolorowe patyczki we włosy, nakrywa je siatką i wkłada babciną głowę pod ten dziwny okap. Brakowało tylko, żeby Kapuza na koniec zawiesiła Babci na szyi różową wstążeczkę z dzwoneczkiem - łatwiej by było jej szukać na tatrzańskich halach.
No nie miała Kapuza talentu do włosów, no nie miała...

Każda kolejna wizyta w salonie fryzjerskim utwierdzała mnie w przekonaniu, że fryzjerka to najbardziej asertywny zawód na świecie.
Pani Aldonko, niech pani nie kręci tą szczotką w tę stronę bo będę jak Brenda z Beverly Hills 90210!
Nie, nie, Pani Aldonko, nie! Przedziałek nie na bok! Tylko nie lakierem Pani Aldonko, bo się nie przeczeszę!

Psik, psik, psik!


No i kur...a Brenda.

I tak w kółko, wiadomo do czego (ponoć na Natemat.pl teksty poniżej 4 tys. znaków mogą zawierać max 5 wulgaryzmów, ostatni zachowam sobie więc na wszelki wypadek).

Jeszcze bardziej od asertywności fryzjerki zadziwiają awangardowym podejściem do matematyki.
Nie ma takiego Euklidesa, który do tych rachunków ułożyłby jakiś sensowny algorytm. Jezus nie mnożył tak ryb jak one mnożą centymetry! Prosisz pół centymetra, obetną siedem. Mówisz "tylko końcówki" - podetną, ale przy samej skórze.
I to beztroskie pytanie, które polonistki powinny podawać za przykład retorycznego:
Nie za krótko?

Nie raz obiecywałam Najwyższemu wyznając mu miłość, że nadejdzie taki dzień w którym na pytanie kasjerki w okienku:
- Jaki ten bilet, normalny?
Odpowiem robiąc stosownego zeza:
- Nie , poje...y! (No! Wiedziałam, że z przekleństwem jak z oponą - warto mieć zapas*)
A na pytanie fryzjerki:
- Nie za krótko?
Odpowiem ogniem.

Póki co jednak strzyże mnie Helena więc fuzję trzymam pod kluczem. Dobrze, że kluczyk ukryty, bo gdyby dorwała się doń Karolka po ostatniej wizycie u swojej fryzjerki, krew polałaby się wartkim strumieniem. Weszła bowiem do salonu z klasyką do ramion, a wyszła jako MacGyver.



Wiesz, co mi powiedziała? - zachlipałam Karolka z głową na kierownicy. - BĘDZIE PANI CHŁODNIEJ W BAKI NA LATO!
A dywan Karolki zafalował niesfornie.

Dziewczęta, niech Wam baki nie marzną - strzyżcie pióra u HELENY!


*suchar motoryzacyjny
Trwa ładowanie komentarzy...